• logo pk
  • logo ath
  • logo cisco
  • logo wsl
  • logo wirtlab
  • logo fca

Stefan Jasieński - Patron Naszej Szkoły

Arkonia, która powstała jeszcze w czasach rozbiorowych i miała na celu umacnianie wśród swoich członków ducha polskości. Szkołę podchorążych rezerwy ukończył w latach 1937/1938 w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu.
Stefan Jasieński - portret
Stefan Ignacy Antoni Jasieński
Urodził się 2 kwietnia 1914 roku w Wilnie. Studiował architekturę na Politechnice Warszawskiej. W czasie studiów byt aktywnym członkiem korporacji

W 1939 roku podchorąży rezerwy Stefan Jasieński został wcieony do Warszawskiej Brygady Pancerno - Motorowej i w jej szeregach walczył w wojnie obronnej Polski. Nie pogodził się z perspektywą niewoli. Przekroczył granicę Węgier i szlakiem tysięcy ochotników dotarł do Francji, gdzie wiosną 1940 roku w obronie tego kraju, jako żołnierz powstałego tam Wojska Polskiego, kontynuował walkę z najeźdźcą. Po klęsce Francji w dniu 26 czerwca 1940 roku, Polacy ci drogą morską ewakuowali się do Anglii, gdzie ponownie spośród żołnierzy - uchodźców odtworzono polskie oddziały.

W dniu 16 maja 1942 roku Jasieński został powołany na kurs szkoleniowy skoczków spadochronowych - cichociemnych. Koledzy nie wiedzieli o jego nowym przydziale. Kandydaci na skoczków znikali bowiem ze swoich oddziałów po cichu i w tajemniczych okolicznościach. Stąd wśród pozostałych żołnierzy polskich w Anglii jeszcze w 1941 roku zrodziła się owa nazwa cichociemni.

Wieczorem, 13 marca 1943 roku, z lotniska Tempsford pod Londynem w kilkunastominutowych odstępach wystartowało w kierunku Ojczyzny pięć Halifaxów. Łączna liczba skoczków zabrana ze stacji oczekiwania - dwudziestu mężczyzn, po czterech w każdym samolocie. Piloci Halifaxów stanowili międzynarodowy dywizjon do zadań specjalnych. Na pokładzie Halifaxa startującego w pierwszej kolejności znajdował się ppor. Stefan Jasieński. Ekipa skoczków z tego Halifaxa w kilka godzin później wylądowała na spadochronach w okolicach Częstochowy, aby później bez przeszkód dotrzeć do miejsca przeznaczenia w Warszawie. Tutaj wkrótce drogi ich rozeszły się. Ppor. Stefan Jasieński Urban z końcem lipca 1944 roku zamieszkał u państwa Trzasków w Osieku do którego przyprowadził go płk Zygmunt Walter-Janke wraz z kpt. Antonim Szlachcicem Laurą. Anna Trzaska była już wtedy łączniczką AK, zaprzysiężoną przez kpt. Antoniego Szlachcica i uciekiniera z obozu oświęcimskiego, ukrywającego się w dworku Manowskich w Kańczudze. Miejscowi działacze Batalionów Chłopskich - Andrzej Dusik Kasprowicz i Karol Petkowski Wrzos, z którymi Urban nawiązał stały kontakt, zapewnili mu także dodatkową kwaterę u kowala Franciszka Pawia. Posiadał on w Malcu własną kuźnię. Jego rodzina przejęła dodatkowo opiekę nad cichociemnymi.

Urban mieszkał w jednym pokoju z synami kowala: Antonim i Kazimierzem. Z tym ostatnim, członkiem BCh; noszącym pseudonim Sosna, młodym dwudziestoletnim konspiratorem, Urban szczególnie się zaprzyjaźnił. Obydwaj dwukrotnie podejmowali odważne wyprawy rowerowe drogą biegnącą obok obozu w Oświęcimiu. Wówczas "Urban" wykonywał szkice terenu przyobozowego.

Działając na tajnym podoświęcimskim froncie walki Urban nie tylko nawiązał kontakty z wieloma ludźmi z różnych ugrupowań i stronnictw politycznych (AK, BCh, PPS), walczącymi w konspiracji na tym terenie już od dawna, lecz poznał także oświęcimiaków, którym udała się ucieczka.

Przede wszystkim Urban nawiązał kontakty, dzięki grypsom przenoszonym przez łączników, z konspiracyjną Radą Wojskową Obozu, która skupiała przedstawicieli kadry wojskowej spośród więźniów różnych narodowości osadzonych za drutami KL Auschwitz. Armia Krajowa z zewnątrz przekazała pełnomocnictwo kierowania pracami wojskowymi na terenie obozu Józefowi Cyrankiewiczowi. Wysyłał on między innymi grypsy do "Urban". Dwa z nich zachowały się i dzisiaj przechowywane są w Archiwum Państwowego Muzeum w Oświęcimiu. Treść grypsów zawierała szczegóły o dyslokacji sit niemieckich, zasadach strzeżenia obozu i stanie kompanii wartowniczych SS oraz dokładne dane o liczbie więźniów w KL Auschwitz i jego podobozach. Dane gromadzone przez Urban na temat sytuacji w obozie i kontakty nawiązane z Radą Wojskową Obozu miały posłużyć do opracowania planów ataku przez siły partyzanckie Okręgu Śląskiego AK na załogę SS. Atak ten miał nastąpić w wypadku, gdyby hitlerowcy opuszczając KL Auschwitz - Birkenau przystąpili do całkowitej likwidacji wielu tysięcy więźniów.

Kazimierz Paw"Pod koniec września 1949 roku - wspomina Kazimierz Paw (na zdjęciu obok) - Emilia Teda spotkała Karola Petkowskiego ("Wrzos"), który prosił ją o przekazanie informacji, że grozi nam niebezpieczeństwo, ponieważ ma być przeprowadzona przez Niemców obława na osoby ukrywające się w naszej miejscowości... O niebezpieczeństwie powiadomiłem "Urbana" przebywającego w domu moich rodziców. Wyszliśmy z mieszkania 28 września około godziny 21.00. Noc była jasna księżycowa. Panował spokój i cisza. Po przejściu około trzystu metrów byliśmy już obok dworu Oskara Hempla w Malcu, skąd mieliśmy iść wąwozem do kapliczki, która stała na wzgórzu niedaleko lasu. Tam mieliśmy się spotkać z Karolem Petkowskim... Kiedy byliśmy w wąwozie, z ziemi podniosła się nagle jakaś postać. Odruchowo zapytałem "Czy to ty Karol?"- myśląc, że to czekający na nas Petkowski. W tej chwili zobaczyłem następną postać i rozległ się kilkakrotnie okrzyk: "Halt!". Błyskawicznie rzuciłem się do ucieczki w kierunku rosnących obok wąwozu krzewów i zarośli. Strzały były niecelne. Od serii kul czułem jedynie sypiące się na mnie !iście i drzazgi odarte z rosnących drzew. Idący za mną w odległości kilku metrów ppor. "Urban", nie znając terenu, wybrał niekorzystny dla siebie kierunek ucieczki. Biegi z powrotem wąwozem w kierunku zabudowań dworskich, które poprzednio mijaliśmy. Wysoki mężczyzna, w świetle księżyca był bardzo dobrze widoczny. Usłyszałem jeszcze jęk Zapewne w tym momencie "Urban" został ranny".

Trasa ucieczki wynosiła około dwustu metrów i znaczona była krwią, widoczną jeszcze na drugi dzień na opadłych z drzew jesiennych liściach. Po schwytaniu ciężko rannego Urbana hitlerowcy przewieźli go do KL Auschwitz i umieścili w bloku szpitalnym nr 21, gdzie jego pobyt trwał kilka tygodni. Następnie został on osadzony w celi nr 21 w podziemiach bloku śmierci (blok nr 11).

O jego umieszczeniu w tej celi dowiedziano się jednak dopiero w wiele lat po wojnie. Zadecydował o tym przypadek. Mianowicie w 1965 roku byty więzień KL Auschwitz, Karol Świętorzecki, zwiedzając Państwowe Muzeum w Oświęcimiu dostrzegł na drzwiach oświęcimskiej celi śmierci, oznaczonej wspomnianym numerem, tzw. cyrkiel korporacji Arkonia. W rozmowie z Zofią Sroczyńską, której mąż Roman należał do tej korporacji - doszedł do wniosku, że znak ten mógł wykonać ich zaginiony w czasie wojny przyjaciel ppor. Stefan Jasieński. Zofia Sroczyńska poprosiła Muzeum Oświęcimskie o przesłanie zdjęcia drzwi celi nr 21. Oglądając dokładnie otrzymaną fotografię zauważyła, że widnieją tam również inne rysunki, na które Karol Świętorzecki nie zwrócił uwagi. I nagle wszystko stało się jasne. Za pomocą tych rysunków Jasieński symbolicznie "napisał" pamiętnik swojego bogatego w różnorodne doświadczenia życia: herb rodu Jasieńskich Dołęga, studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej (otwarta książka, ołówek, pióro, rysownica, przykładnica i dwie ekierki, kielnia, cyrkiel korporacji Arkonia), służba wojskowa w kawalerii i wojskach pancernych (lanca ułańska z proporcem, szabla, koń, motocykl, czołg), powrót do kraju "najkrótszą drogą" (odznaka cichociemnych przedstawiająca spadającego do ataku orła z wieńcem w szponach, samolot bombowy Halifax, skoczek opadający na spadochronie), typowa sylwetka psa z wyścigów psich w Anglii, kielich ze słabo czytelną datą 1 styczeń 1945 r., którym być może w symboliczny sposób Jasieński chciał witać Nowy Rok. Ponadto podobizna kalefaktora aresztu obozowego w podziemiach bloku nr 11 z nazwiskiem Jakub Kozielczuk.

Rysunki wykonane są z dużym realizmem, z zachowaniem proporcji i znajomością detali. Świadczą o świetnej pamięci wzrokowej autora oraz o jego dużych zdolnościach plastycznych. Tym bardziej że powstały one w prymitywnych warunkach, na nierównych deskach drzwi, za którymi bez możności ratunku i pomocy zamknięty był ich twórca.

Krzyż wydrapany przez Stefana Jasieńskiego w obozowej celi Ilustrowana biografia Urbana zauważona przez SS-manów na drzwiach celi nr 21, groziłaby dekonspiracją przebywającego w niej ppor. Stefana Jasieńskiego. Podczas przesłuchań - w uzgodnieniu z obozowym ruchem oporu - potwierdził on, że jest oficerem alianckim, skoczkiem spadochronowym, dopiero co zrzuconym w pobliżu KL Auschwitz, nie zdradzając jednak przy tym swoich powiązań z więźniami w obozie i przyobozową konspiracją, a także KG AK w Warszawie. Ten sposób składania zeznań przez ppor. Jasieńskiego spowodował, że hitlerowcy nie skojarzyli sobie jego osoby z postacią Urbana.

W celi śmierci ppor. Stefan Jasieński pozostawił najprawdopodobniej jeszcze jeden rysunek (patrz obok) wydrapany na tynku ściany, przedstawiający wizerunek Chrystusa Miłosiernego, podobny do tego, który nosił przy sobie po aresztowaniu go przez hitlerowców. Taki sam obrazek posiadała i zachowała po wojnie jego siostra Wanda Komar-Żylińska.

Obok drzwi wejściowych do celi nr 21 "Urban" wykonał także na ścianie herb Warszawy, Syrenkę z tarczą i mieczem w dłoniach, kalendarz, który zawiera wyryte pionowo w tynku liczby 13, 20, 27, 4, 11, 18, 25 i 1, a nad nimi literę P. Są to kolejne poniedziałki od 13 listopada 1944 roku do 1 stycznia 1945 roku. W linii poziomej poszczególne dni tygodnia znaczone są w tynku kropkami. Szczególnie głęboko wyryta i starannie wykonana jest jedynka, czyli 1 stycznia 1945 roku. Po niej poziomo umieszczone są dwie kropki, a więc 2 i 3 stycznia tego ostatniego obozowego miesiąca. Częściowo tynk już dzisiaj odpadł i dlatego nie można ustalić liczby "wykropkowań" do 7 stycznia 1945 roku. Data kolejnego poniedziałku - 8 stycznia 1945 roku - nie została już wykonana przez twórcę kalendarza, który wówczas odmierzał dni jego cierpień, a obecnie nasuwa przypuszczenie, że ppor. Stefan Jasieński opuścił oświęcimską celę śmierci nr 21 dopiero pomiędzy 4 a 7 stycznia 1945 roku. W jakich okolicznościach zginął? Na to pytanie dotychczas nie udało się znaleźć odpowiedzi.

Ppor. Stefan Jasieński posiadał nadane w czasie wojny odznaczenia: Order Virtuti Militari V klasy i Złoty Krzyż Zasługi z Mieczami. Dzisiaj pozostały po nim wśród mieszkańców podoświęcimskich miejscowości wspomnienia o tajemniczym spadochroniarzu "Urbanie" oraz niezwykła, ilustrowana autobiografia na drzwiach oświęcimskiej celi śmierci, oglądana przez setki tysięcy osób, odwiedzających rokrocznie tereny Państwowego Muzeum w Oświęcimiu.


3 czerwca 1984 roku wieś Malec koło Oświęcimia została odznaczona Krzyżem Walecznych za patriotyczną postawę i udział jej mieszkańców w antyhitlerowskim ruchu oporu. Razem z mieszkańcami tej miejscowości w przyobozowym ruchu oporu, niosąc pomoc więźniom KL Auschwitz-Birkenau, działał jeden z cichociemnych. Znany był mieszkańcom Malca i innych podoświęcimskich miejscowości jako spadochroniarz Urban. Jeszcze długo po zakończeniu wojny trudno było ustalić jego prawdziwe nazwisko.
Adam Cyra
Za i Przeciw nr 4 (1447), 27.1.1985

Nasza oferta edukacyjna

 
HPV 300x250px

ue baner2

promocja-zdrowia-2012

Konkursy

Ozety na Facebooku

Wyszukiwarka

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
©2017 PCKTiB w Oświęcimiu